I jeszcze raz Cthulhu w PRL!

Tajemnice PRL

Okres PRL jest pełen tajemnic, które czekają na wyjaśnienie przez Towarzyszy Graczy. Wymienię tylko kilka, ale zachęcam cię do przeczesania zasobów YouTube i blogów poświęconych tajemnicom, żeby samemu odkryć, jak wiele dziwnych zdarzeń kurzy się w starych archiwach.

· kompleks Riese w Górach Sowich – tajemnicza pozostałość po nazistach, której rzeczywiste przeznaczenie nadal nie jest znane. Został wybudowany niewolniczą pracą tysięcy Żydów. Domniema się, że miało tu być konstruowane wunderwaffe. Być może chodziło o broń nuklearną, ale w Zewie Cthulhu mogą to równie dobrze być latające spodki napędzane technologią Mi-Go.

· Piramidy – w Polsce mamy co najmniej 4 piramidy: w Rapie, Rożnowie, w Zagórzanach i na grobisku ariańskim w Krynicy. Z każdą z tych budowli związana jest legenda lub tajemnica. W miejscowych opowieściach znaleźć można historie o wampirach, duchach, klątwach i obrzędach odprawianych w bezksiężycowe noce.

· Tajne stowarzyszenia i sekty – wbrew pozorom masoni nie zniknęli wraz z niemiecką okupacją, to samo tyczy się sekt. W PRL wciąż działają grupy powstałe jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości oraz powstają nowe – często inspirowane legendami o nazistowskim okultyzmie. Są też organizacje dziwne choć niegroźne, jak choćby Grupa Janowska z Katowic, która prócz swej dziwnej mitologii, karmienia się promieniami słonecznymi i spędzania dnia po szychcie na malarstwie naiwnym nie stanowiła żadnego zagrożenia dla porządku publicznego.

· UFO – nad socjalistycznym niebem równie często widywano niezidentyfikowane obiekty latające, co w innych rejonach świata. Najsłynniejszym zdarzeniem jest lądowanie w Emilcinie z 10 maja 1978, jest to jednak już zbyt odległa data, aby zajął się tym Wydział X. Za to spokojnie funkcjonariusze mogli interweniować w przypadku Gdyni 21 stycznia 1959 roku. Tuż po 6:00 rano do morza, nieopodal stoczni runął dziwny obiekt przypominający spodek. Do prasy wyciekła informacja, że SB wydobyło pojemnik z dziwną cieczą. Co w nim było? Do dziś nie wiadomo. 

Ciekawi bohaterowie niezależni Wydziału X

W Wydziale pracuje wiele osób o dziwnych życiorysach lub nawykach. Niezwykły Wydział przyciąga równie niezwykłe jednostki. Kilku z pracowników tajemniczego kompleksu w podwarszawskim lesie zasługuje na szerszy komentarz. Poniżej znajdziesz ich sylwetki.

Pułkownik Leonid Sawczuk jest szefem Wydziału od samego jego początku. Pełni funkcję naczelnika i zwierzchnika wszystkich pionów (operacyjnego, naukowego i archiwum). Osobiście bierze udział w naborze nowych funkcjonariuszy i często angażuje się ciekawe śledztwa znacznie bardziej niż wynika to z jego obowiązków. Urodził się na Syberii jako wnuk polskiego zesłańca, ale języka nauczył się dopiero po wojnie, gdy dostał przydział do nowopowstałego Wydziału. Mówi z wyraźnym rosyjskim akcentem, jest szorstki i chłodny, tak jak i kraina, która go wychowała. Jego stalowoszary wzrok potrafi zmusić do uległości i współpracy najbardziej opornego aresztanta. Nikt nie widział, by pułkownik uniósł się kiedykolwiek emocjami czy podniósł głos. Nawet, gdy urabiał opornego świadka zachował wewnętrzny spokój, chociaż ręce miał ubrudzone krwią. Pomimo radzieckiej surowości, jest człowiekiem lojalnym i sprawiedliwym. Towarzysze Graczy mogą liczyć na jego wsparcie, gdy odpowiednio uzasadnią taką potrzebę.

Towarzysz Buber jest oficerem politycznym Wydziału. Raportuje do ministra o działaniach pułkownika i podległych mu ludzi. Jego funkcja to zło konieczne struktur władzy PRL, ale lepiej wiedzieć, kto donosi niż codziennie zastanawiać się komu można ufać, a komu sprzedawać dobrze brzmiące historie. Buber prawdopodobnie jest fałszywym nazwiskiem, gdyż nikt nigdy nie odnalazł informacji o jego przeszłości. Chodzą plotki, że w czasie wojny kolaborował w nazistami. Gdy Armia Czerwona wyzwoliła terytorium Polski, Buber bez mrugnięcia okiem wydał swoich dotychczasowych kompanów i szefów, czym zasłużył sobie na zaufanie ubecji. Buber (imię znane jest chyba tylko pułkownikowi i szefowej kadr) to typowa kanalia czerpiąca przyjemność z cudzego cierpienia. Niski, lekko otyły typ o świńskiej twarzy z talentem do tworzenia sobie nowych wrogów. Jego wybitnym talentem jest umiejętność odnajdywania podejrzanych wątków w ludzkich życiorysach, co czasem może być przydatne dla Towarzyszy Graczy. 

Kapitan Lis jest przystojniakiem łamiącym serca połowie kadry Wydziału X. To wysoki, dobrze zbudowany, zawsze zadbany mężczyzna o nienagannych manierach i z właściwym poczuciem humoru. Realizuje wszystkie ideały partyjne – nie pije, nie pali, przestrzega przepisów BHP i wyrabia 300% normy. Ma jedną wadę – ego przerośnięte równie mocno, co lista odznaczeń i zasług w życiorysie. To czyni go bardzo samotnym i zdesperowanym człowiekiem. Lis łatwo popada w obsesje, ale będzie to skrzętnie ukrywał. W końcu odreaguje to gdzieś na akcji, gdy zostanie sam na sam z opornym świadkiem lub podejrzanym obywatelem.

Profesor Albin Gugacz pełni nadzór nad pionem naukowym Wydziału. Jest niskim, chudym i łysiejącym okularnikiem, który wygląda na znacznie starszego niż jest w rzeczywistości. Jest wiecznie pobudzonym przez mocną kawę palaczem papierosów bez filtra. Mówi szybko i często urywa zdania w połowie, żeby natychmiast rozpocząć całkowicie inny wątek swoich jajogłowych opowieści. Lubi nadużywać terminologii naukowej, którą przeplata słowami „bluźnierczy”, „tajemniczy” i „nieeuklidesowy”. Jest wybitnym ekspertem od czarów i istot wymykających się klasycznej nauce i racjonalnemu opisowi. Wiedza ta ma swoją cenę, co mogą zauważyć funkcjonariusze, którzy już długo pracują w Wydziale. Albin wydaje się z roku na rok coraz mniej przypominać wesołego faceta przed czterdziestką, a coraz bardziej istotę z sennych koszmarów. 

Jolanta Kwiatkowska dla większości pracowników Wydziału X jest po prostu Panią Jolą. Pełni funkcję przełożonej sekretarek i osobistej asystentki pułkownika Leonida Sawczuka. Na oko czterdziestoletnia tleniona blondynka o masywnej sylwetce wydaje się być przemiłą osobą, ale każdy, kto próbował otrzymać niewłaściwie uargumentowane zaświadczenie wie, że Pani Jola może zamienić życie człowieka w biurokratyczny koszmar. Nikt, nawet towarzysz Buber, nie próbuje wejść z nią w konflikt - taka walka byłaby z góry przegranym bojem. Zdarza się, że potok szorstkich słów wylany przez Panią Jolę na zbyt aroganckiego petenta słychać w całym budynku. Trudno uwierzyć, że ta przemiła kobieta, która zawsze potrafi załatwić pracownikom papier toaletowy, cukier, a nawet zagraniczną kawę, jest zdolna do takiej kanonady wyzwisk.

Pan Józef jest ekspertem od Mitów Cthulhu. Każdego dnia, przez wszystkie lata pracy zgłębiał tajemnice, ucząc się coraz więcej o istotach spoza naszej rzeczywistości. Nikt, nawet pułkownik, nie ma jednak o tym pojęcia. Pan Józef pracuje w Wydziale jako woźny. Codziennie rano otwiera i zamyka biura, pilnuje ogrzewania i czystości budynku, grabi liście i naprawia dziury w ogrodzeniu. Dla większości pracowników jest jakby niewidzialny – ot człowiek od wydawania kluczy i usuwania awarii. Józef wieczorami parzy mocną herbatę i zagłębia się w lekturę teczek kurzących się w archiwum. Od wielu lat nie był w swoim mieszkaniu – całe swoje życie przeniósł do budynku zajmowanego przez Wydział X i poświęcił zdobywaniu tajemnej wiedzy. Trudno ocenić, co drzemie w umyśle Pana Józefa. Być może już dawno jest szaleńcem ukrywającym swoją naturę pod wyuczonymi nawykami, a może urodził się wyjątkowo odporny na wpływ Mitów?

Powyżej opisane osoby pracowały najdłużej w Wydziale i Sekretarz Tajemnic może umieścić je w dowolnym roku funkcjonowania jednostki. Należy jednak pamiętać, że Wydział X stale modernizował swoje zaplecze, zdobywał nowe zasoby i kadrę. Sekretarz Tajemnic może dowolnie usuwać bohaterów niezależnych lub dodawać nowych, a gdy przesuwa czas gry w przód lub w tył powinien pamiętać o zmianach w zachowaniu i wyglądzie BN-ów.

Epilog

W 1972 roku Wydział X zostanie zlikwidowany. Podejrzane samobójstwo pułkownika Sawczuka nie pozwoli spokojnie spać kilku funkcjonariuszom, którzy zdołają przetrwać czystki. Dekadę później podejmą prywatne śledztwo, żeby wyjaśnić co dokładnie się stało, kto zdołał przeżyć, a kogo wywieziono jako „ładunek 200”. Pan Józef zniknie, a wraz z nich znaczna część archiwum. To rozwścieczy Kreml i przez kolejną dekadę będzie powodem brutalnych przesłuchań byłych pracowników Wydziału. W latach osiemdziesiątych byli pracownicy „dziesiątego” zrzeszą się w stowarzyszeniu ezoterycznym. Po tzw. Ustawie Wilczka masowo otworzą przedsiębiorstwa i wykorzystają swoją wiedzę na polu wolności gospodarczej, ale to już jest temat na całkiem inną opowieść. 

Autor: Michał Kuglarz Dzidt na podstawie artykułu Tomasza Z. Majkowskiego (Magia i Miecz 7/8’99), dzięki uprzejmości Savage Worlds Edycja Polska. 

Redakcja merytoryczna: Adam Wieczorek